I LO Knurów - Religia

Just another WordPress weblog

Żal za grzechy

Płacz duszy, czyli o żalu za grzechy

Płacz jest obecny w naszym życiu w różnych sytuacjach. Płaczemy, bo żal nam kogoś kto bardzo cierpi, bo odszedł z tego świata ktoś nam bliski . Płaczemy z powodu awantur, pijaństwa, rozwodu w naszej rodzinie, bo ktoś nas skrzywdził. Płaczemy dlatego, że wyczerpały się siły, możliwości i jesteśmy u kresu wytrzymałości fizycznej, psychicznej. Jest tysiące powodów płaczu, których nie sposób wymienić. Płacz przeplata się z uczuciami radości, szczęścia, zadowolenia.
Jest także płacz, który wypływa z duszy człowieka. Jest to żal z powodu popełnionych grzechów. Chcemy dostrzec, czym jest prawdziwy żal za grzechy ?
W Ewangelii odnajdujemy dwa rodzaje żalu: żal Judasza i żal Piotra. Judasz po grzechu zdrady przychodzi z wielkim żalem i goryczą w sercu do faryzeuszów i rzucając srebrnikami mówi : “zgrzeszyłem wydając krew niewinną. (…) Oddalił się a potem poszedł i powiesił się” ( Mt 27,4-5) Judasz wpadł w rozpacz; jego straszliwe wyrzuty połączone są z fałszywą świadomością bycia odrzuconym i przegranym. Najgłębszym źródłem rozpaczy Judasza jest jego własna pycha : dostrzega wprawdzie tragiczny błąd, który popełnił, ale już nie dostrzega miłości i miłosierdzia Jezusa.. Ma on chore poczucie winy. Nie akceptuje i nie uznaje swojego grzechu, ale też nie umie oderwać się od niego; koncentruje się na nim i dręczy się nim. Mówiąc zgrzeszyłem wydając krew niewinną nie ma w tym wyznaniu odniesienia do Boga; jest tylko odniesienie do samego siebie i własnego uczucia winy. Wobec tego sam pragnie ukarać się za swój grzech. Takie karanie siebie nie przynosi jednak wybawienia z grzechu, ale zniszczenie siebie.
Grzech Piotra jest również wielki : trzykrotnie zapiera się swego Mistrza potwierdzając to jeszcze zaklęciami i przysięgami. Kiedy jednak pianie koguta uświadomiło Piotrowi jego grzech, wyszedł na zewnątrz i zapłakał gorzko ( Łk 22,62 ). Piotr gorzko płacze, ale nie rozpacza; jego grzech nie prowadzi go do śmierci, ale do pełniejszego powierzenia się Jezusowi (por. J 21,15 nn). Poczucie winy jest głosem jego sumienia, który prowadzi go do rzeczywistego nawrócenia. W jego żalu uznaje swój grzech, ale jednocześnie odrywa się od niego, by skupić się przede wszystkim na Bogu i Jego nieskończonym miłosierdziu.

Czym jest prawdziwy żal za grzechy ? Co zrobić, aby mieć żal Piotra, a nie Judasza?

Św. Jan Vianney powiedział kiedyś : ” Mówi się, że wielu się spowiada, ale mało nawraca. Sądzę, że niewielu ludzi spowiada się, żałując naprawdę”. Wielu źle podchodzi do tego najważniejszego warunku sakramentu pojednania. Sądzą, że wystarczy sama deklaracja : “żałuję za wszystkie grzechy” bez wewnętrznego zaangażowania. Inni myślą, że przeczytanie z książeczki modlitwy pt. żal za grzechy załatwi sprawę. Inni co prawda wstydzą się swego grzechu, ale nie dlatego, że obrazili Boga, lecz dla jakichś ziemskich motywów ( “nie sprawdziłem się, co oni o mnie pomyśleli”). Taki żal jest niewystarczający. Trzeba zatem zastanowić się - czym jest prawdziwy żal za grzechy, płacz duszy ?

KKK w numerze 1451 powtarza starą definicję : “żal za grzechy to ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości”.

Niektórzy skarżą się: Nie czuję boleści duszy z powodu swego grzechu.

Żal za grzechy jest doświadczeniem złożonym, dynamicznym. Mówiąc: “Nie czuję żalu”, opisujemy własne emocje. Żal jednak jest przede wszystkim aktem wiary, a nie doświadczeniem uczuciowym. Dlatego możemy wzbudzić w sobie żal także wtedy, gdy nasza sfera uczuciowa ma upodobanie w grzechu i gdy tkwimy w rodzącej grzechy namiętności. To wiara mówi nam, że Bogu nie podoba się to, w czym ma jeszcze upodobanie nasza grzeszna natura. Człowiek przywiązany do grzechu nie odczuwa emocjonalnego żalu. Ale i w tej sytuacji dzięki rozumowi oświeconemu wiarą możemy stwierdzić, że każdy grzech jest złem. Tak mówią nam Boże przykazania, Ewangelia, Kościół. Człowiek może uznać i wyznać zło grzechu, ponieważ ufa Bogu i Kościołowi. Dobrze jest w sakramencie pojednania wyznać przywiązanie do namiętności rodzącej fakty grzechu i zadeklarować pragnienie wyzwolenia się z niej. Takie wyznanie pogłębia nasz żal.
Żal za grzechy zawiera dwa ważne elementy. Po pierwsze, jest uznaniem zła i zniszczenia, które sprawia ono w nas samych, w bliźnich, a nawet — choć w innym znaczeniu — w Bogu. Po drugie, jest powierzeniem odkrytego i wyznanego zła miłosierdziu Boga. Żal jest doświadczeniem dynamicznym, jest przejściem od grzechu do miłosierdzia Bożego. Ważne jest, aby wzbudzając żal za grzechy nie koncentrować się wyłącznie na samym grzechu, ale widząc go i uznając jego zło, oderwać się od niego, by dostrzec miłosiernego Ojca, którzy przytula do swego Serca syna marnotrawnego. Dlatego też przygotowując się do sakramentu pojednania, mamy nie tylko liczyć swoje grzechy, ale także dostrzegać dobroć Boga i Jego łaskę. Praktycznie można to wyrazić w dwóch spojrzeniach : Spojrzenie na swój grzech - trzeba najpierw zrozumieć swój grzech, odkryć jego złość, ciężar. Spojrzenie na Boga - trzeba prawdę o swoich grzechach zobaczyć w konfrontacji z miłością Boga. Najłatwiej Bożą miłość zobaczyć pod krzyżem. Z tych dwóch spojrzeń rodzi się prawdziwy płacz duszy, czyli żal za grzechy.
Pomocą w dobrym przygotowaniu się do żalu za grzechy może być modlitwa króla Dawida, który popełnił straszny grzech, ale podobnie jak Piotr potrafił zapłakać nad swoim grzechem. Warto zatem przed spowiedzią świętą przeczytać Psalm 51 i rozważyć tę piękną modlitwę żalu za grzechy czyli płaczu nad duszą.

W artykule wykorzystano myśli ojca Józefa Augustyna z książki “Dojrzałość wiary” i artykułu “Zawsze godni Jego miłości”

 


     Czym jest żal za grzechy? Zaczyna się od uznania, że moja godność została poniżona przez mój grzech. Prorok Ezechiel pisze o obrzydzeniu, jakie ludzie “będą czuli do samych siebie z powodu swoich grzechów i z powodu swoich obrzydliwości” (Ez 36,31). Ale uwaga! Choćbym był największym grzesznikiem, obraziłbym Stwórcę, który mi udzielił daru życia, gdybym czuł wstręt do siebie w ogóle. Czymś dobrym może być tylko wstręt do siebie z powodu moich grzechów. I to pod warunkiem, że nie jest on jałowy, ale pomaga mi do nawrócenia. W ten sposób wstręt do siebie jako grzesznika przyczynia się do odzyskania przeze mnie godności człowieka jako Bożego przyjaciela.     Wydaje się, że główna przyczyna naszych problemów z żalem za grzechy tkwi w niesłusznym założeniu, jakoby rzeczywistość naszego grzechu wyczerpywała się w naszych grzesznych czynach. Otóż gdyby tak było, żal za grzechy nie byłby konieczny. Wystarczyłoby przed przystąpieniem do spowiedzi napełnić się wewnętrzną pewnością, że takich grzechów już nie będę popełniał - i przeprosić Boga mniej więcej w taki sposób, jak jedno z małżonków - cudzołożne - przeprasza drugie za sprawiony mu ból.      

     Kruszenie serca

     Ale grzech mój to nie tylko moje złe czyny, to również coś niedobrego, co pojawiło się w moim wnętrzu i co jest źródłem tych złych czynów. Wczytajmy się uważnie w następujący werset z Księgi Ezechiela: “Odstąpcie od wszystkich waszych grzechów, aby wam już więcej nie były sposobnością do przewiny” (18,30). Mowa tu o jakichś grzechach, które są sposobnością do przewiny, a zatem o grzechach, które znajdują się w sercu człowieka, bo tam jest przecież źródło naszych złych czynów. Toteż nic dziwnego, że zaraz w następnym zdaniu prorok Ezechiel zwraca się z następującym Bożym wezwaniem: “utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha!”

     W świetle tego spostrzeżenia spójrzmy na opis żalu za grzechy, jaki znajduje się u proroka Joela: “Nawróćcie się do Mnie całym sercem, przez post i płacz, i lament; rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty” (Jl 2,12n). Krótko mówiąc, żal za grzechy - wyrażający się takimi lub innymi zewnętrznymi zachowaniami - wtedy dopiero ma swój sens religijny, kiedy dokonuje rozdarcia w moim sercu. Bo w sercu moim pojawiła się, niestety, jakaś skamielina, z której wyrastają moje czyny bezduszne, czyny obce miłości. Tę skamielinę trzeba oddzielić od tej części mojego serca, która pragnie żyć miłością - i z siebie wyrzucić, aby w całym moim sercu miłość odzyskała należne jej prawa.

     Rzecz jasna, w ostatecznym wymiarze to sam Bóg sprawia przemianę naszych serc: “Wyjmę z nich serce kamienne, a dam im serce z ciała” (Ez 11,19; 36,26). Ale Jego przemieniająca łaska między innymi w ten sposób się wyraża, że uzdalnia nas do żalu, który ma moc “rozdzierać nasze serca” (Jl 2,12) i dzięki któremu możemy “utworzyć sobie nowe serce i nowego ducha” (Ez 18,31). Właśnie dlatego autentyczny żal za grzechy można nazwać skruchą: bo rzeczywiście kruszy on skamielinę mojego serca, dzięki czemu może ono pełniej otworzyć się na miłość.

     Leczenie ślepoty

     Teraz wyobraźmy sobie człowieka, który postanawia porzucić swoje dotychczasowe złe postępowanie, ale który dokonuje tego bez żalu za grzechy. Nawet jeśli poprawa mu się udała, skamielina w jego sercu nadal pozostaje, toteż jego czynom brakuje dostatecznej miłości. Nawrócenie takiego grzesznika, który wprawdzie zaprzestał grzeszenia, ale nie wyrzucił z siebie grzechu, może być trudniejsze jeszcze niż nawrócenie kogoś, kto wciąż czyni wiele zła. “W głębi serca bezbożnika nieprawość doń przemawia, nie ma on przed oczyma Bożej bojaźni. Bo zaślepiony sam sobie schlebia i nie widzi swej winy, by ją mógł znienawidzić” - czytamy w Psalmie 36.

     Przypatrzmy się jeszcze słowom proroka Jeremiasza: “Nikt nie żałuje swej przewrotności, mówiąc: Co uczyniłem? Każdy biegnie dalej swoją drogą, niby koń cwałujący do bitwy” (Jr 8,6). Przecież to chyba oczywiste, że słowa te odnoszą się zarówno do grzesznika czyniącego zło, jak i do grzesznika, który porzucił swoje grzechy tylko zewnętrznie, bez nawrócenia serca.

     Zwróćmy jeszcze uwagę na paradoks, jaki zawiera się w samym pojęciu żalu za grzechy. Z jednej strony nie chodzi tu o uczucie żalu, ale o skuteczne niszczenie w sobie “grzechowej” skorupy, a z drugiej strony o żalu za grzechy mówimy w taki sposób, jakbyśmy opisywali jakąś postawę emocjonalną. Nawet Pan Jezus mówił w ten sposób: “Błogosławieni, którzy płaczą” (Mt 5,4). Taka jest również atmosfera modlitw pokutnych, które znajdują się w Psalmach. “Moją ofiarą, Boże - modlił się Psalmista - duch skruszony; nie gardzisz, Boże, sercem skruszonym i pokornym” (Ps 51,19).

     W tym miejscu musimy sobie powiedzieć bardzo wyraźnie: żal za grzechy, który się ogranicza do samego tylko uczucia, jest czymś pustym i jałowym. Nie jest to żal autentyczny, nawet jeśli grzesznik przeżywa go z wielką intensywnością. Każdy spowiednik zna taką oto sytuację: ktoś z łkaniem i płaczem wyznaje jakiś swój wielki grzech, a kiedy go zapytać: “Gdyby się to mogło odwrócić, czy już byś tego nie uczynił?” - potrafi odpowiedzieć: “Musiałem tak, proszę księdza, nie było innego wyjścia”. Widać jak na dłoni, że jest to żal czysto egocentryczny, który niczego nie zmienia w duszy człowieka.

     Ćwiczenie w miłości

     Postawmy więc sobie naiwne pytanie: dlaczego wobec tego używamy terminu “żal za grzechy”? Czy nie słuszniej byłoby mówić: “rozbijanie skamieniałego serca”, “kruszenie grzechowej skorupy”? I tak doszliśmy do najważniejszego momentu. Właśnie “żal” jest tu terminem najwłaściwszym. Bo żal za grzechy jest to po prostu miłość, jaką - dzięki łasce Bożej - staram się wypowiedzieć Bogu ja, grzesznik, który się tej miłości sprzeniewierzyłem. To właśnie ta miłość chce się wyrazić między innymi w moich czynach pokutnych i to z tej miłości bierze się moc kruszenia skamieliny, jaka zalega moje serce.

     Dla miłości zaś jest czymś naturalnym, że ogarnia również naszą sferę emocjonalną. Jeśli moje serce zalega lodowiec - powiedziała kiedyś śp. Anna Kamieńska - to trzeba ten lód z siebie wypłakać. A tylko ciepło miłości może roztopić lody, jakie znajdują się w człowieczym wnętrzu. I właśnie miłość jest sprawczynią smutku, o którym pisze Apostoł Paweł: “Raduję się nie dlatego, żeście się zasmucili, ale żeście się zasmucili ku nawróceniu. Zasmuciliście się bowiem po Bożemu, tak iż nie ponieśliście przez to żadnej szkody. Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu” (2 Kor 7,9n).

     Bywa jednak tak, że naszej miłości nie towarzyszy odczucie emocjonalne. Również autentycznemu żalowi za grzechy nie zawsze towarzyszy odczucie żalu. Bo najważniejsze, żebym zobaczył, iż Bóg, który mnie kocha, potępia mój grzech. I żebym umiał Bogu powiedzieć: “Boże, Ty masz rację! Mój grzech zasługuje na potępienie! I daj mi moc, abym umiał przyłączyć się do tego potępienia, jakie wypowiadasz przeciwko mojemu grzechowi! Abym uczynił to nie tylko wewnętrznym przeświadczeniem, ale również pokutnymi czynami!”

     Wówczas - niezależnie od tego, czy postawie żalu będzie towarzyszyło jego odczuwanie - “skłonią się ku nam Boże wnętrzności” i Bóg poczuje się jakby “zmuszony okazać swoje miłosierdzie” (Jr 31,20). 

Jacek Salij OP      

Tekst pochodzi z Tygodnika